140 Obserwatorzy
38 Obserwuję
Hagime

Hagime

Teraz czytam

Ćwiartka raz
Karolina Korwin-Piotrowska
Głodne kamienie
Rabindranath Tagore, Franciszek Mirandola, Jerzy Bandrowski

"Baltazar i Blimunda"

Baltazar i Blimunda - José Saramago

"Baltazar i Blimunda" to moje drugie spotkanie z twórczością Jose Saramago. Jest tu to co tak podobało mi się w pierwszej książce. Luźne traktowanie interpunkcji, półstronnicowe zdania, które wymuszają skupienie i obecność narratora. Człowieka, który drwi sobie z pojęcia czasu i swobodnie nawiązuje dygresjami do "tu i teraz". A w tle to co lubię, historia. Portugalia początku XVIII wieku, rządy króla Jana V Wielkodusznego. Okres kiedy kościół katolicki osiągnął największe wpływy w dziejach kraju a jednym z jego szczytowych osiągnięć była budowa monumentalnego zespołu klasztornego w Mafrze.

Do trochę ponad połowy jest super. Piękna córka wiedźmy, obdarzona wyjątkowym darem, który tak jak w przypadku żony lekarza w "Mieście ślepców" może być przekleństwem. Mężczyzna-żołnierz okaleczony przez wojnę, niezłomnym charakter, nad podziw otwarty jak na swoje pochodzenie. Mentorem dwójki bohaterów jest ksiądz wizjoner wyprzedający epokę, zmagający się ze swoją wiarą i opanowany pasją lotu w przestworza. Postać historyczna mająca miejsce w dziejach Portugalii [foto]. Cała trójka cierpliwie realizuje wizję księdza Bartłomieja Wawrzyńca, zbudowania latającej maszyny napędzanej siłą woli i energią Słońca.

Jednak po spektakularnym locie passaroli i odejściu Bartłomieja Wawrzyńca autor traci zapał dla swoich bohaterów. Odstawia ich trochę na bok i daje upust swoim lewicowym poglądom. Trafnie piętnuje hipokryzję i rozpustę kleru, oderwanie od rzeczywistości i rozrzutność elit, pochyla się nad beznadziejnym losem szarego człowieka a książkę spina płonącymi stosami, powieść zaczyna i kończy scena z Auto-da-fé. Tylko tu utknąłem na mieliźnie. Po pewnym czasie to zaczyna być nużące i niewiele nowego wnosi do całej historii.

 

Podkreślany w wielu ocenach książki wątek miłości głównych bohaterów, mnie zasmucił. Saramago pomija grę wstępną "maślane oczy" "motyle w brzuchu" i przechodzi do konkretu. Baltazar i Blimunda kochają się bezgranicznie, są pełni empatii, rozumieją się bez słów, wciąż za sobą tęsknią, wciąż się pożądają, bezbłędnie rozpoznają swoje potrzeby. Upływający czas kompletnie nie zmienia ich relacji. Życie czy magia? Kiedy zacząłem zastanawiać się nad źródłem tej miłości, wróciłem do momentu kiedy matka Blimundy, uznana za czarownicę, rzuciła urok na córkę i stojącego obok mężczyznę. Jednak magia. Takie rzeczy to tylko w książkach.
Choć mój entuzjazm dla twórczości Jose Saramago nieco opadł to wciąż jest wysoki i na pewno będzie ciąg dalszy.

 

 

 

 

 

 

Jeden z dowodów pamięci o pierwszym portugalskim lotniku, uliczka w Lizbonie

 

 

 

 

leonardowwilanowie.wordpress.com/tag/lizbona/