140 Obserwatorzy
38 Obserwuję
Hagime

Hagime

Teraz czytam

Ćwiartka raz
Karolina Korwin-Piotrowska
Głodne kamienie
Rabindranath Tagore, Franciszek Mirandola, Jerzy Bandrowski

Pierwsza polka

Pierwsza Polka - Horst Bienek

Takie książki warto wygrzebywać gdzieś z zakurzonych półek bibliotek. Dla mnie impulsem była krótka notatka w archiwalnym numerze „Tygodnika Powszechnego”. Już życiorys Horsta Bienka może posłużyć za ciekawy scenariusz filmowy. Niemieckojęzyczny Ślązak urodzony w 1930 roku w Gleiwitz (Gliwice), wówczas przygranicznym, prowincjonalnym miasteczku. Po 1945 r. jeden z grona „wypędzonych”, karierę literacką zaczynał w NRD, uczeń Bertolda Brechta. Aresztowany przez NKWD, więzień obozu w Workucie. Po amnestii osiadł w Monachium gdzie rozpoczął pracę w radiu. Członek Niemieckiej Akademii Języka i Literatury oraz bawarskiej Akademii Sztuk Pięknych, pisarz, poeta, reżyser filmowy.

‘Pierwsza polka” to początek „tetralogii gliwickiej”. Cyklu osadzonego w realiach Górnego Śląska okresu II Wojny Światowej, zawierającego liczne wątki autobiograficzne. A czym był wtedy Górny Śląsk, mieszanka kultur, żywy organizm, sztucznie podzielony plebiscytową granicą.

„ Nikt kto nie dorastał w tych stronach albo nie mieszkał tu przez dłuższy czas nie pojmie co to znaczy: mówić po polsku a być Niemcem. Albo na odwrót: mówić po niemiecku a być Polakiem …”***

Powieść rozpoczyna się nad ranem 31 sierpnia 1939 roku i na blisko 400 stronach przybliża 24 godziny z życia niemieckiej familii Piontków i ich przyjaciół. Z zewnątrz dobrze zorganizowana drobnomieszczańska rodzina, zarządzana silną ręką przedsiębiorczej Valeski Piontek, kryje ogromne pokłady samotności jej członków. W tle nieuchronnie zbliżająca się wojna. Bez wielkiej polityki, bez terroru partii rządzącej, widziana oczami zwykłych ludzi, żyjących z drugiej strony.

„Od wielu dni czekali już na wojnę, o której wszędzie mówiono (…) W tych dniach nie było powszechnej radości jak w sierpniu 1914 roku, nie było strachu jak w czasie plebiscytu w maju 1921, panowała raczej obojętność i fatalizm.”***

Bienek nie ucieka również od wątku żydowskiego. przedstawia go bardzo subtelnie, na przykładzie jednostki ale historia radcy Montaga skupia chyba wszystkie dramaty piętna „bycia Żydem”.

Naprawdę jestem zaskoczony tym jak pozytywnie odebrałem tę książkę. Moim zdaniem, bardzo wyważony i szczery głos człowieka z pogranicza o trudnej historii polsko-niemieckiej. Choć Bienek był szanowanym w Niemczech pisarzem, stronnictwa ziomkowskie zarzucały mu „sprzyjanie” Polakom a władze PRL, mimo wydania dwóch książek, ponad 40 lat odmawiały wjazdu do Polski. Rodzinne miasto odwiedził dopiero w 1987 roku, trzy lata przed śmiercią. Dziś w zjednoczonej Europie, kiedy stosunki polsko-niemieckie nie budzą już takich emocji, pisarz ma w Gliwicach swoją ulicę a na wciąż istniejącym rodzinnym familoku, odsłonięto pamiątkową tablicę.

Tak sobie myślę, że kiedy tzw. „rdzenni Polacy” z nieufnością podchodzą do kwestii uznania języka śląskiego, do związków Śląska z kulturą niemiecką, powinni poczytać Bienka. Gdzieś między wierszami mogą odkryć ze zdziwieniem, że tzw. „rdzenni Niemcy” również dostrzegali odmienność Ślązaków. Na tym chyba polega dramat ludzi pogranicza, że dla żadnej strony nie są wystarczająco rdzenni.
I na koniec tej laurki jeszcze drobna uwaga. Kilka miesięcy temu współczesny pisarz polski, który podkreśla swoje śląskie pochodzenie, „zasłynął” niefortunną wypowiedzią „pier… się Polsko”.
Budowanie pomostów między narodami w wersji Horsta Bienka bardziej mi odpowiada.

 

*** cytaty z ksiażki