140 Obserwatorzy
38 Obserwuję
Hagime

Hagime

Teraz czytam

Ćwiartka raz
Karolina Korwin-Piotrowska
Głodne kamienie
Rabindranath Tagore, Franciszek Mirandola, Jerzy Bandrowski

Dzikość serca

Dzikość serca - Barry Gifford

Bardzo prosta historia. Pierwsza wielka miłość. Dwudziestoletnia dziewczyna chcąca wyrwać się z rąk nadopiekuńczej matki i chłopak z lekko patologicznej rodziny, sierota, poszukujący swojego miejsca na ziemi. Czy miłość Luli i Sailora przetrwa próbę czasu czy jest skazana na porażkę? Odpowiedź ma dać romantyczna podróż/ucieczka w klimatach południowych stanów Ameryki (Luizjana i Teksas). W tle zmagań „z życiem” Luli i Sailora, szkice kilku bohaterów drugiego planu: histeryczna matka, lekko melancholijny detektyw, piszący do szuflady szkice opowiadań (te jego szkice to moim zdaniem, oprócz niektórych dialogów, najzabawniejsze fragmenty książki) oraz nieodzowny „czarny charakter”. Na koniec co bardziej wrażliwa dusza i łzę może uronić. Bez ckliwości i taniego sentymentalizmu, miejscami zabawna, zapisana bardziej w formie relacji niż opowieści, na niecałych 150 stronach. Idealna książka na 2-3 godziny przed snem, nie wywołująca koszmarów. Aż dziwne, że tak mało osób ją czytało, polecam zamiast kolejnej cukierkowej książki Rosemary Sweetheart* czy Mary Rose Flowers*.

 

     Nie da się o książce bez filmu. Pewien amerykański reżyser Monty Montgomery postanowił zekranizować książkę Gifforda. Trafiła ona do rąk jego przyjaciela, który miał pomóc w produkcji. Ten, również reżyser, po lekturze uznał, że to on musi nakręcić film.

I tak powstała „Dzikość serca” by David Lynch. Film, który trudno nazwać ekranizacją, bo jest to raczej szalona „wariacja” na temat. To moje drugie spotkanie z książką, które z perspektywy kilkunastu lat jest dużo przyjemniejsze. Pierwsze przebiegało według schematu. Rewelacyjny film, potem „odkrycie”, że jest książka, a po przeczytaniu mało oryginalne pytanie, WTF? A dziś? Dziś raczej unikam sytuacji książka/film czy film/książka, bo przynosi to więcej rozczarowań niż radości. Jednak „Dzikość serca” to jeden z niewielu przypadków gdzie, i książka, i film mają swoje miejsce na moich półkach. Nie mam wątpliwości, że to zasługa filmu, a książka pełni raczej rolę podrzędną. Ale to dzięki książce, mimo upływu lat i obejrzeniu innych filmów Lyncha, wciąż fascynuje mnie, jakimi kanałami przepuścił on przez swoją głowę książkę Gifforda. PS. Kilka lat później Barry Gifford napisał, wspólnie z Davidem Lynchem, scenariusz do filmu „Zagubiona autostrada”.

 

*autorki fikcyjne, choć posiadają pierwowzory