140 Obserwatorzy
38 Obserwuję
Hagime

Hagime

Teraz czytam

Ćwiartka raz
Karolina Korwin-Piotrowska
Głodne kamienie
Rabindranath Tagore, Franciszek Mirandola, Jerzy Bandrowski

Morfina

Morfina - Szczepan Twardoch

Trochę „usztywniony” zabierałem się do „Morfiny” po przeczytaniu kilku recenzji. To rozbijanie mitu patrioty czy rozprawa z polskością brzmiały groźnie i pachniały politycznym mordobiciem. Na szczęście każdy tu może znaleźć coś dla siebie. Upraszczając, ja znalazłem opowieść o trzydziestoletnim Kostusiu, któremu wojna się przydarzyła i w Konstantego się przemienił. Problem dojrzałości, nie obcy wielu 30, 40 latkom, co samo w sobie niczym szczególnym nie jest, solidnie dociążony szukaniem tożsamości narodowej. Kostuś, nie radzi sobie z: dorosłością, miłością, ojcostwem, kobietami, alkoholem, narkotykami (mało ?). Syn niemieckiego arystokraty i Ślązaczki, która z sobie znanych powodów postanowiła z syna zrobić Polaka, rozdarty między dwoma śmiertelnie skłóconymi narodami, w obliczu największej tragedii XX wieku. Jak żyć autorze, jak żyć? Okazuje się, że żyć można i jeszcze zabawa z tego świetna dla czytelników, a wszystkie te ciemne strony i dramaty Kostusia tak pięknie są opisane, że od początku zaczynamy mu kibicować. Większa cześć akcji rozgrywa się w Warszawie, w październiku 1939 , w momencie kiedy wojna została już przegrana ale jeszcze Niemcy nie uruchomili machiny terroru. Nie ma tej grozy, którą przyniosła okupacja: łapanki, egzekucje, Szucha, Pawiak czy getto. Warszawa pokonana, tkwi w zawieszeniu, w oczekiwaniu na to co ma nadejść. Ten nastrój miasta współgra doskonale z naszym bohaterem. On też jest zawieszony, między dwoma wrogimi narodami i między kobietami: demoniczną matką palącą indyjskie zioła, żoną Polką-matką jego syna oraz rosyjsko-żydowską prostytutką narkomanką a równocześnie brak w otoczeniu Kostusia wyrazistych a ważnych dla każdego chłopca mężczyzn. Wojna zmienia *, zmienia też Kostusia. Wtłoczony, trochę wbrew sobie a trochę z poczucia obowiązku w działania tworzącej się konspiracji, powoli łapie trop. Poznaje wreszcie kobietę z krwi i kości, silną, niezależną i odważną, która wymyka się wszystkim jego projekcjom. Istotną rolę, może nawet najważniejszą w tej przemianie, odgrywa również, pojawiający się dopiero w pełnej krasie po kilkuset stronach książki, ważny dla Kostusia bohater płci męskiej. Mężczyzna poharatany przez życie jak należy, choć autor złośliwie próbuje podważyć jego męskość, daje Kostkowi wsparcie jakiego ten dotąd nie otrzymał od nikogo. I jak nie trudno się domyślić narodził się Konstanty Willemann. Polecam, świetnie się bawiłem. Twardoch o sprawach ważnych pisze z humorem, dystansem bez zbędnego patosu i smędzenia. Blisko 600 stron tekstu zupełnie nie nudzi, wartka akcja, prosty język i jest o czym pomyśleć. Nie ma tu może rewolucyjnych myśli czy poglądów ale jest ciekawy głos o ludziach dwu narodów. Autor bierze pod lupę nie te budzące jeszcze skrajne emocje pogranicza, ukraińskie czy litewskie, ale trochę przykurzony styk polsko-niemiecki. Największy plus ode mnie za poczucie humoru. Kilka próbek:

„…klecha to niewiasta honoris causa…”

„ …Austriak jest polukrowanym niemieckością Czechem…”

„ …w prawo na Hernadszentistvan. Takie słowo, że kiedy kończę je czytać, to zapomniałem już, jaką literą się zaczynało…” – kto tego nie czuł jadąc samochodem przez Węgry

„…kocha Polskę miłością Pana Romana, a więc nienawidzi tej, która jest a kocha tylko tę, która być może…” – wciąż aktualne

„…Dniało. Plac Zbawiciela już w części uprzątnięty, smutny trup spalonego klombu po środku, pozrywany bruk…” – brzmi jak Warszawa 12.11.2013

 

Jedna rzecz mi trochę zgrzytała. Czytając „Morfinę” odnosiłem wrażenie, że wszystko tu jest idealnie na swoim miejscu, ułożone dokładnie tam gdzie powinno leżeć, grzecznie trzymane w ryzach poprawności, taki przysłowiowy „niemiecki porządek” bez odrobiny miejsca na „ułańską fantazję” :). Może wymyślam a może chodzi o rynek niemiecki. Wyczytałem ostatnio, że autor zabrał się już za pisanie nowej powieści, która osadzona będzie w realiach Górnego Śląska, a więc w mateczniku. W kontekście jego zaangażowania w sprawy autonomii i ostatniej wypowiedzi na temat Polski, bardzo jestem ciekaw, w którą stronę to pójdzie.

 

* tu o tej banalnej prawdzie, obrazowo: http://www.youtube.com/watch?v=6a7twMM7D04